Ieper: pamięć o wojnie, festiwál kocich oraz okopy Flandrii
Gdy mówi się o Ypres, często zapomina się podkreślić najważniejsze: nie jest to tylko pomnik wojny, ale jej otwarty ślad. W ciągu czterech i pół lat walk miasto zostało zniszczone do cna, ale ludzie powrócili i odbudowali je – to prawdziwy pokaz psychologicznego wytrzymałości. Dziś Ypres stanowi zarówno symbol oskarżenia, jak i pomnik. Ponadto co trzy lata tu odbywa się festiwál kotów, ponieważ w średniowieku ludzie bali się ich jako znaków zła i rzucaли nimi z wieży św. Martina. Postęp… ale nie tak wielki.
Czemu Ypres jest stolicą wojny flandryjskiej
Ypres znajduje się wprost na linii frontu pomiędzy sojusznikami a Niemcami. Miasto przeżyło trzy ogromne ofensywy: w 1914 roku Niemcy niemal je zajęli, w 1915 roku po raz pierwszy zastosowano tu broń chemiczną, a w 1917 roku Brytyjczycy zorganizowali tu krwawą masakrę. Australijscy, kanadyjscy, nowozelandzcy i południowoafrykańscy żołnierze ginęli tu tysiącami – poproś lokalnych mieszkańców o opowieść o ANZAK, a zrozumiesz dlaczego.
Głównym powodem strategicznego znaczenia Ypres jest jego położenie na drogach prowadzących do portów Flandrii i przemysłu Belgii. Niemcy chcieli dotrzeć do Brytyjczyków, a ci opierali się z wszystkich sił. Rezultat: miasto stało się prawdziwym piekłem. Na koniec wojny pozostała tylko wieża św. Martina – średniowieczne dzieło sztuki… To prawdziwa wytrzymałość.
Sw. Martin i jego historia o kotach
Wieża św. Martina {GOOGLE=50.8505,2.8846} to nie tylko odbudowana średniowieczna budowla (XIII wiek, wpisana na listę UNESCO). To symbol tego, jak ludzie potrafią odbudować kulturę po zniszczeniach. Podczas wojny została niemal w całości zniszczona, a w 1967 roku odbudowana na podstawie starych projektów.
Ale najciekawszą rzeczą jest średniowieczna tradycja Festiwalu Kotów, który tu nazywany jest Kattestoet. W średniowieku ludzie wierzyli, że koty to czarownice i demony, dlatego co roku wyrzucały je z dzwonicy. Zdaje się to okrutne, ale w XIII wieku takie praktyki były normalnością. Po odbudowie miasta w 1938 roku postanowiono ożywić ten festiwal, ale teraz koty nie są wyrzuczane z dzwonicy – zamiast tego ludzie rzucają zabawki w formie kotów, jedzą wafle i maszerują w kostiumach. Festiwal odbywa się w pierwszą niedzielę maja w latach parzystych (następny raz to maj 2026 roku). Przyjeżdżają tysiące ludzi, organizuje się paradę, a koszty wynajęcia przestrzeni są nie małe, ale atmosfera tego wydarzenia jest naprawdę wartą trudu. Ciekawy fakt: podczas parady ludzie faktycznie rzucają pluszowe koty z dzwonicy, a tłum je łapie – to coś w rodzaju średniowiecznej kary, ale w formie zabawy.Muzeum w Polach Flandrii i historia wojny
Muzeum w Polach Flandrii {GOOGLE=50.8510,2.8832} nie jest nudnym muzeem regionalnym – to wyprawa w głąb umysłów osób, które te wydarzenia przeżyły. Muzeum znajduje się w odbudowanej budowli Cloth Hall z XVI wieku, tuż obok Wielkiego placu. Eksponaty są rozłożone chronologicznie: zaczyna się od lipca 1914 roku, gdy Europa jeszcze sądziła, że wojna skończy się do Bożego Narodzenia, a kończy się w listopadzie 1918 roku, gdy okazało się, że to błąd. W muzeum znajdują się listy, fotografie z okopów, maski przeciwgazowe z pierwszej ataki gazowej w 1915 roku (to trujący gaz, co jest naprawdę straszne), a także artyleryjskie granaty. Są też listy w stylu „Kochana mamko, jeśli czytasz to, to już nie żyję” – takie teksty trudno czytać.
Zgodnie z obowiązującymi regulaminy godziny otwarcia to codziennie od 10:00 do 18:00 (w święta – 25 grudnia i 1 stycznia). Cena biletu to 13 EUR dla dorosłych, 11 EUR dla studentów i emerytów; dzieci do 7 lat wchodzą bezpłatnie. Audioguide dostępny w 15 językach, wliczając polski, kosztuje 5 EUR.
Hill 60 i Passchendaele: pole bitwy, które nie zostało odbudowane
Hill 60 {GOOGLE=50.8667,2.9167} to niewielki wzgórek w okolicy Ypres, który nie wydaje się specjalnie ważnym, ale jest jednym z najkrwawszych miejsc na Zachodnim Frontzie. W 1915 roku Anglikowie zdetonowali tu bombę pod niemieckimi okopami, zabijając około 60 żołnierzy w tunelu. Po tym nastąpiły kolejne ataki gazowe, artyleryjskie ostrzały i szturmowanie piechoty.
Dziś Hill 60 wygląda jak zwykły wzgórek z tablicami, pamiętną kaplicą i śladami okopów. Można tam dotrzeć autobusem, ale lepiej zarezerwować samochód albo wziąć taksówkę z centrum miasta (koszt jednego kursu to około 10 EUR). Wejście jest bezpłatne; znajduje się na wyjeździe z miasta, w stronę Mammelkerk.
Passchendaele {GOOGLE=50.8950,2.9450} to wioska w odległości 10 km od Ypres, znana nie tyle z bitwy, która tam rozegrała się w 1917 roku, co z faktu, że Kanadyjczycy tam odnaleźli zwycięstwo. Po starciu zginęło około 325 000 ludzi. Muzeum Passchendaele znajduje się w odbudowanej farmie; obok znajduje się wojskowe cmentarzysko. Do wioski nie można wejść – to po prostu szlak prowadzący przez miejsca pamięci. Czas wizyty to około godziny i pół.
Menin Gate i każdego wieczoru o godzinie 20:00
Bramy Menina {GOOGLE=50.8498,2.8785} to nie pomnik, lecz symbol pożegnania. To bramy na wschodniej stronie miasta, przez które żołnierze wychodzili do okopów, a większość z nich nigdy nie powróciła. Po wojnie tu postawiono pomnik z nazwami 54 896 żołnierzy, u których ciała tak i nie odnaleziono.
Każdego wieczora o godzinie 20:00 lokalna straż pożarna zamyka drogę, wyjść musi orkiestra, która gra „Last Post” – wojskową melodię na trąbach. To odbywa się co dzień od roku 1928, z wyjątkiem okresu niemieckiej okupacji w czasie II wojny światowej. Turyści stoją wokół w milczeniu; niektórzy płaczą. Cała ceremonia trwa około pięciu minut i jest bezpłatna. Jeśli przyjechaliście do Ypres, koniecznie przyjdźcie o godzinie 20:00 do tych bram.
Tychochód przez okopy: gdzie jeszcze znajdują się rowy
Komisja ds. Grobów Wojennych Wspólnoty Brytyjskiej prowadzi rejestr wszystkich cmentarzy w tym regionie; ich tu jest około 200.Niektóre z nich są bardzo duże (np. cmentarz Tyne Cot z 11 960 grobami), inne to małe pola w lesie, na których pochowani są dwóch–trzech żołnierzy. Najpopularniejszym jest cmentarz Tyne Cot {GOOGLE=50.8967,2.9533}, znajdujący się nieopodal Passchendaele. Tam pochowani są Australijczycy, Brytyjczycy, Kanadyjczycy oraz Południowoafrykańczycy. W pogodny dzień (a tu często pada deszcz) widok tego cmentarza może wywołać prawdziwy smutek.
Hill 62 – to kolejne pole bitwy, na którym wciąż można zauważyć widoczne części okopów. Jest to częściowa rekonstrukcja, ale dzięki niej można zrozumieć, jak ludzie żyli w brudzie, szczurach i zimnie.
Hill 62 {GOOGLE=50.8528,2.8647}} znajduje się na południu miasta. Wstęp kosztuje 3 EUR. Czas wizyty: godzina. Tu znajduje się małe muzeum oraz ścieżki wzdłuż zachowanych okopów.
Co trzeba wiedzieć przed podróżą
- W czasie I wojny światowej na Ypres spadło 322 miliony sztuk amunicji – to mniej więcej po jednej sztuce na każdego mieszkańca Ziemi w 1914 roku. Po wojnie minęły dekady, nim udało się usunąć nie wybuchłe bomby i miny z ziemi, a one są tam do dziś.
- Festiwál kocich Kattestoet nie odbywa się co roku, ale raz na trzy lata w pierwszą niedzielę maja w latach parnych (2026, 2029). Jeśli przyjedziesz inny rok, możesz się rozczarować.
- Ceremonia Menin Gate o godzinie 20:00 nie jest turystycznym przedstawieniem, ale prawdziwym rytuałem oddania czci. Belgowie i Brytyjczycy traktują to bardzo poważnie, dlatego należy przybyć co najmniej 10–15 minut przed rozpoczęciem i zachowywać ciszę.
- Muzeum In Flanders Fields nazywane tak od słynnego wiersza kanadyjskiego lekarza Johna McCrae, napisanego po drugiej bitwie o Ypres w 1915 roku. Wiersz zaczyna się od linii „W polach Flandrii rosną maki…”. Ten wiersz stał się symbolem pamięci o wojnie we wszystkim kraju Wspólnoty.
- Niemieckie okopy znajdowały się zaledwie w odległości 2–3 kilometrów od miasta – Ypres cały czas było pod ostrzałem artyleryjskim. Ludzie żyli w piwnicach i wyłazili na powierzchnię tylko nocą. Zniszczenia były tak wielkie, że po wojnie miasto musiło zostać odbudowane, inspirowane architekturą średniowieczną.
Budżet i jak dotrzeć
Ypres znajduje się na północnym zachodzie Belgii, w regionie Flandrii, nieopodal granicy z Francją. Najbliższy duży lotnisko to Brussels Airport (Bruksel, 120 km), ale można też lądować w Brugie (45 km) – jest ono mniejsze i czasami tańsze.
Z Brukseli do Ypres kursuje pociąg: z Central Station przez Ghent – podróż trwa około 2,5 godziny, bilet w obie strony kosztuje 40–50 EUR. Rozkład można sprawdzić na stronach SNCB lub Omio. Z Brukseli również jest bezpośredni pociąg – jedna godzina podróży, cena biletu to 15–20 EUR.
Jestekśli wynajmiesz samochód (od 30 EUR dziennie w firmach typu Hertz lub Europcar), podróż będzie łatwa – drogi są w dobrym stanie, znaki drogowe jasno zrozumiałe; w Belgii ruch odbywa się po prawej stronie drogi, tylko w Wielkiej Brytanii obowiązuje ruch lewostronni.
Życie: w samym Ypres znajdują się kilka hoteli średnioj klasy (Hotel Ariane – 3 gwiazdy, cena od 80 do 120 EUR za noc), hostele (30–50 EUR za łóżko) oraz platforma AirBnB. Jeśli chcesz taniej, w sąsiednich miastach (Poperinge w odległości 10 km, Hazebrouck we Francji w odległości 20 km) ceny są o 20–30% niższe.
Kuchnia belgijska to przede wszystkim kartofle, piwo i małże. Podstawowym daniem w Ypres są frytki z kartofli z majonezem (moules-frites) – kosztują 8–12 EUR. Piwo w Belgii jest doskonałe; Trappist Westvleteren (3 EUR za 0,33 litra w barach) uznawane jest przez konkursy za jedno z najlepszych na świecie. W mieście znajdują się kilka restauracji serwujących belgijską kuchnię (np. t Zwaantje – ma 2 gwiazdy Michelin, ale nie znajduje się w Ypres, lecz w Brukseli).
Łączny budżet na dwa dni w Ypres (mieszkanie, jedzenie, muzea, transport): 250–350 EUR na osobę, bez kosztów lotu.
Kiedy jeździć: najlepiej w maju–wrześniu – jest ciepło i sucho. W okresie od października do kwietnia często pada deszcz, a temperatura wynosi około 5–10 stopni Celsjusza. Na cmentarzach i polach bitwy byłoby piękniej w maju, gdy kwitną makówki, ale wtedy turystów jest dwa razy więcej.
Znajdź najlepszych specjalistów dla swojego projektu
Specjaliści od remontów, budowy i wykończeń gotowi Ci pomóc
Polecane artykuły
Więcej artykułów:
Serbska gościnność: noc w kafanie z rakiją i żywą muzyką
Stokholmskie metro to najdłuższa na świecie galeria sztuki podziemna.
Södermalm w Sztokholmie: przewodnik po najhipsterskim obszarze miasta
Sergeltorg i Drottninggatan: głównie galerie handlowe Stokholmu
Lato w Szwecji: tańce o północy i noc bez ciemności – jak przeżyć letnie słońce według lokalnych zwyczajów
Zurych dla gurmanów: Langstrasse, restawracje i najlepsze lokale
Muzeum Transportu w Lucernie: pociągi, samoloty i kosmos pod jednym dachem
Kanatowa dróżka Niederhorn w Beatenbergu: panorama jeziora Thun z wysokości 1963 metrów