Portugalski Betlejem – czyli od gdzie zaczęły się geograficzne odkrycia - Podróże wirtualne - otdih.pro

Portugalski Betlejem – czyli od gdzie zaczęły się geograficzne odkrycia

Jakikolwiek związek może mieć święte miasto, w którym urodził się Jezus Chrystus, z Portugalią? Palestynę i Pirenejski półwysep rozdziela ponad tysiąc kilometrów; rzeki Tejo i Jordan nie są ze sobą połączone. Ponadto naród odkrywców zawsze dążył do podróży za morza i oceany, a nie do pielgrzymki do biblijnych ziemii.

Portugalski Betlejem – czyli od gdzie zaczęły się geograficzne odkrycia

A mimo wszystko w jednej z dzielnic Lizbona wydarzenia epoki wielkich geograficznych odkryć w niezwykły sposób łączą się z biblijnymi i religijnymi tematykami. Przed tym, jak po raz ostatni objąć żonę i dzieci, uroczyście obiecać królowi, że przeżyjesz burze i huragany, powrócisz bez szkód z mapami nowo odkrytych brzegów i odniesiesz sukces z ogromnych inwestycji w budowę statków, wyżywienie załogi i prowiant, odważni odkrywcy klękali w małej kaplicy założonej przez Henryka Morza Podróży na pustynnej plaży rzeki Tejo. Także tu, w porcie Rasztelu, zaczęła się dwuletnia kampania Vasco da Gamy zmierzająca do odkrycia morskiego szlaku do Indii poprzez Afrykę.

Czemu w ogóle tu jest Betlejem? Po triumfalnym powrocie Vasco da Gamy, który znacząco przyspieszył dalsze odkrycia nowych terenów i doprowadził do napływu złota oraz przypraw do państwowej kasy, w celu podziękowania Świętej Marii za jej opiekę podczas trudnej podróży – podczas której morski odkrywca niejednokrotnie musiał grać rolę kapitana Jacka Wrony, atakować inne statki i bombardować afrykańskie miasteczka na brzegu morza – król postanowił w tym miejscu zbudować wielki klasztor, jego mnichowie mieliby udzielać błogosławień wszystkim, którzy wyruszali w morze, w imię dobrobytu i prosperity Portugalii. Tak w początku XVI wieku zaczęło się budowanie architektonicznego skarbu Lizbony – klasztoru Jeronimusa, a okolica, nazwana przez miejscowych ludzi Santa Maria de Belém, rozwinęła się błyskawicznie. Belém (w języku portugalskim brzmi raczej jak Bylень lub Belen) pochodzi od nazwy biblijnego miasta Betlejem. Przez wieki ta nazwa została tysiąckrotnie powtarzana z ust do ust, czytana na różne sposoby; błędy pisarzy wpływały na jej formę, tak że w końcu dotarła do Pirenejów w nieco zniekształconym obliku.

Portugalski Betlejem – miejsce, od którego zaczęły się geograficzne odkrycia

Tramwaj nr 15 wczesnym, chmurzystym porankiem przewiózł nas do przedmieścia Belém, przyłączonego do Lizbony. Poza klasztorem Jeronimusa w tym obszarze znajduje się kilka innych charakterystycznych dla stolicy Portugalii budynków i symboli miasta. Z tego, co zapamiętałem z czasów szkoły o okresie wielkich geograficznych odkryć, oprócz Vasco da Gamy, pamiętam tylko imiona Fernanda Magellana i Krzysztofa Kolumba; Marco Polo podróżował kilka stuleci wcześniej. Kto tak naprawdę jest ten Henryk Morzełek, że nie tylko zbudował kaplicę, ale i z takim entuziazmem patrzy na ten monument nad brzegiem morza, jakby przewidział sukces kolejnej ekspedycji na dalekie kraje?

Portugalski Betleem, czyli skąd zaczynały się geograficzne odkrycia

Każde przedsięwzięcie, a tym bardziej takie ważne i odpowiedzialne jak odkrywanie nowych terenów, nawiyki handlownych stosunków czy zakładanie kolonii, wymaga osoby o zimnym rozumie i doświadczeniu, która będzie umiała przyciągać inwestorów i specjalistów – obietniając np. wieszenie transparentów z nazwami ich firm na pokładach statków eksploracyjnych – a także będzie szukać wykwalifikowanych nawigatorów i kartografów, by uniknąć katastrof podczas podróży po Atlantyku. To wymaga nie tylko entuziazmu i wiary w sukces, ale także umięnego rozwiązywania problemów i odpowiedzialnego zachowania.

Na szczęście w Portugalii znalazł się taki lider – Henryk, syn króla Jana I, który po kilku podróżach morskich z ojcem poświęcił swoje życie organizacji wypraw eksploracyjnych. Choć niektórzy marynariki krytykowali go jako „suchożerną mysz”, to dzięki jego staraniom historia zapamiętała go z przydewiskiem „Morska podróżnik”. 500 lat po jego śmierci w Belémie wzniesiono mu pomnik z platformą widokową na szczycie.

Portugalski Betleem, czyli skąd zaczynały się geograficzne o亨рик заслужzył sobie taką reputację

Dziś od brzegów rzeki Tejo nie wyruszają już eksploracyjne wyprawy, dziewcziny nie machają chusteczkami ani nie wysyłają buziaków swoim ukochanym. Ale w czasach Henryka każdy z podróżników, powracając do domu, był widzian przez innych jako bohater, i nie rzadko zdarzało się, że podczas wieczorów przy rumie opowiadał historie o swoich przygodach na morzu.

Portugalski Betlejem, czyli skąd zaczęły się geograficzne odkrycia

Odkrycie drogi do Indii jeszcze bardziej umocniło pozycję Portugalii jako jednego z najważniejszych morskich narodów. Portugalscy żeglarze zakładali kolejne kolonie i przywozili do Lizbona pełne ładunki przypraw, złota oraz różnych dziwów, które niemal wszyscy marzyli zobaczyć choć na oko, a niektórzy chcieli je zdobyć legalnymi lub nielegalnymi metodami. Wrota stolicy, położone u ujścia rzeki Tejo, w końcu mogłyby nie być w stanie powstrzymać napór tych nieproszonych gości, pragnących łatwej zyskówki i nieziemskich bogactw. Ponadto nie byłoby to godne nowego statusu kraju, gdyby pierwszą morską obronniczą pozycją przez długi czas był zatopiony w środku rzeki bojowy statek. Król Manuel I rozkazał znaleźć talentowanego architekta, który zdołałby wznieść twierdę, która budziłaby strach i respekt u każdego statku przybliżającego się do portu. Fantastyczny projekt gigantycznej statui Tytana, podobnej do tej, która przyjmuje gości w wolnym mieście Braavos z „Gry o trony”, został od razu odrzucony ze względu na złożoność realizacji i brak funduszy – w sąsiedztwie bowiem już od roku trwała budowa klasztoru Jeronimów, nie mniej ważnego dla miasta Belém.

Portugalski Betlejem, czyli skąd zaczęły się geograficzne odkrycia

Z Maroka wywieziono Franciscza de Arruda, który doskonale się sprawił w budowie fortec, i on ponownie nie zawiódł – nie uciekł z gotową zapłatą do berberów, nie roztrząsał budżetem, zmieniając ciągle dostawców, ale w ciągu zaledwie 6 lat zbudował w sąsiedztwie ujścia rzeki Tejo wykwintną i potężną twierdzową wieżę, nazwaną na cześć jednego z patronów Lizbony, świętego Wincenta. W architekturze manuelińskiej, która narodziła się na początku XVI stulecia i jest nazwana od króla Manuela I, połączyły się elementy późniejj gotyki, renesansu oraz wschodnich motywów: bogate formy i zdobienia sąsiadują z ostrożłobatymi szpilami i rzeźbiami na fasadzie, a obok krzyży zakonu templariuszkiego można znaleźć także muszle, linie i inne morskie symbole, przywołujące do pamięci siłę i potęgę Portugalii jako „królowej morzy”.

Torrre de Belém, czyli Wieża Wifléemska

Torre de Belém, czyli Wieża Wifléemska, przetrwała katastroficzne trzęsie ziemi z 1755 roku, które niemal całkowo zniszczyło Lizbonę. Jednak po tym klizysie, spowodowanym potężnym tsunami, które naturalnie zmieniło linię brzegu, twierdza znalazła się zaledwie w kilku setach metrach od klasztoru Jeronimusz. W ciągu swojej historii wieża służyła jako obronny fort, celna, latarnia morska, więzienie, punkt telegraficzny oraz ostatecznie stała się narodowym pomnikiem, obiektem Światowego Dziedzictwa UNESCO i muzeum.

Torrre de Belém, czyli Wieża Wifléemska

W odróżnieniu od swojego sąsiada, inny przykład stylu manuelińskiego – klasztor Żeronimusz – przez długi czas zajmował pierwsze miejsca w rankingach budowel trwających w budowie najdłużej. Budowa trwała cały XVI wiek, mimo że król Manueł I z wielkim entuziazmem chciał podziękować Świętej Marii Dziewiczej za opiekę nad Vasco da Gamą i angażował w projekt ogromne dla tamtych czasów środki, poświęcając znaczną część podatków uzyskanych z handlu z krajami Afryki i Azji – co odpowiadało 70 kilogramom złota rocznie.

Portugalski Betleem, czyli od gdzie rozpoczynały się geograficzne odkrycia

Do obsługi klasztoru król wybrał mnichów z zakonu jeronimitów, którzy modlili się za jego zdrowie i dobrobyt oraz oferowali duchowną pomoc żeglarzom wyruszającym w dalekie kraje w poszukiwaniach rzadkich artefaktów, przypraw i bogactw. Taki stan rzeczy odpowiadał idealnie potrzebom jeronimitów, ponieważ służenie Bogu w tak unikalnym klasztorze i pod bezpośrednim patronatem monarchy było dziełem boższym. Jednak wszystko co jest dobre ma swój kres. Po rewolucji z 1820 roku klasztery w Portugalii zostały zamknięte jedno po drugim, i mnichowie Żeronimusu także znalazli się na ulicy, pozostawieni bez żadnej formy pomocy. Wszkie ich wcześniejsze zasługi i modlitwy o spokojne morze, przyjazny wiatr oraz brak przeszkód w sławnych latach odkryć geograficznych zostały natychmiast zapomnione.

Portugalski Betleem, czyli od gdzie rozpoczynały się geograficzne oklady

Związek jeronimitów został rozwiązany, a budowla przekazana królewskiemu sierocińcu. Niewiele później zaczęły się prace remontowe i konserwacyjne, i Žeronimus przyjął swój obecny wspaniały wygląd. W ścianach byłego klasztoru, obok grobów portugalskich monarchów i mnichów związku, znajdują się relikwie Vasco da Gamy, słynnych poetów i pisarzy nie królewskiego pochodzenia.

Portugalski Betlejem, czyli stąd zaczęły się geograficzne odkrycia

Žeronimus stał się siedzibą morskiego muzeum i narodowego muzeum archeologii, a po uzyskaniu statusu obiektu pod ochroną UNESCO jego nazwa dwukrotnie wpisała się do historii Europy. Po raz pierwszy w 1984 roku tu podpisano dokumenty o przystąpieniu Portugalii do Unii Europejskiej, a w 2007 roku podczas szczytu przyjęto nową konstytucję Unii, znanej pod nazwą Traktat z Lizbona.

Portugalski Betlejem, czyli stąd zaczęły się geograficzne odkrycia

Gdy oglądasz rzeźby, statuie i wypukłe dekoracje w stylu manuelińskim, warto już wejść do środka. I wtedy nastąpił główny błąd naszej wizyty w Lizbonie… Epicki błąd, jeśli wolno tak powiedzieć. Po zwiedzaniu dzielnic Baixa i Alfama, po wizycie w Sintrze i Belému wybraliśmy się w ostatni dzień naszej podróży – poniedziałek. „Aby tylko nie zniesiono poniedziałków…”, śpiewałem podświadomie, widząc tablicę „Zamknięte”. Niestety przyjechaliśmy do Žeronimusa akurat w ten dzień, gdy nie jest otwarty dla zwiedzających… No cóż, pozostało tylko poszukać pociechy w najbliższej restauracji z tradycyjną portugalską kuchnią.

Portugalski Betleem, czyli od gdzie zaczęły się geograficzne odkrycia

Aby jakoś utrzymać się na powierzchni, mnichowie z zakonu jeronimitów zaczęli sprzedawać w sąsiedniej z klasztorem sklepiku słodkie przekąski – małe korzyczki z ciasta francuskiego z kremem. Oryginalny recept jest utrzymywany w tajności już od 180 lat, chociaż te przekąski sprzedawane są po całej Portugalii i nie wyróżniają się szczególną smakowitością, ale Chińczycy lubią zabierać z sobą do ojczyzny te charakterystyczne niebiesko-białe pudełeczki z słodkimi tartami właśnie z Belém. Przejść obok kawiarenki i sklepiku jest wyjątkowo trudno – od rana stoją tam kolejki, a zatrzymanie tramwaju znajduje się dokładnie naprzeciwko.

Portugalski Betleem, czyli od gdzie zaczęły się geograficzne odkrycia Portugalski Betleem, czyli od gdzie zaczęły się geograficzne odkrycia

Znajdź najlepszych specjalistów dla swojego projektu

Specjaliści od remontów, budowy i wykończeń gotowi Ci pomóc

Polecane artykuły