Zamek w Irlandii. Wnętrza

To rodzinny zamek przeznaczony do zamieszkania (prywatna rezydencja, a nie hotel), w którym muzealne eksponaty są połączone z mieszkaniami synów gospodarzy – ich pokoje zdobione są zdjęciami bывшиch dziewczyn w niepełnym ubraniu. W zależności od pory roku w zamku przebywa od 10 do 15 osób. Niektórzy mieszkają tu na stałe, ale większość przyjeżdza do pracy. A oto co kryje się za grubymi murami zamku:

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak wygląda dzwonko do drzwi w takim zamku? To stary, nieco zniszczony przycisk, który emituje przyjemny dźwięk

W głównym holu gości przyjmuje kominek, po bokach którego znajdują się czarnoskórzy mawry. Podczas ślubów i uroczystości tu tańczą członkowie zespołu Riverdance:

W tej sali goście mogą degustować whisky albo rozmawiać przy kominku:

W zamku znajduje się wiele tajnych drzwi – uważnie spojrzyjcie i zobacząć ich można na ścianach:

Wszkie wolne powierzchnie w zamku wypełnione są zdjęciami, rzeźbami, vazami, talerzami, skrzynkami i innymi przedmiotami – tu z pewności nie poczujesz się samotnie:



To główna sala bankietów – podczas ślubów wszystkie meble są wyjęte, a stolki rozstawiane:

Inaczej goście mogliby przypadkowo zniszczyć naprawdę unikalne przedmioty, np. te białe sofy z XVII wieku… Nigdy nie odważyłem się na nich usiąść – to było takie nietypowe doświadczenie… Takie rzeczy i meble wcześniej widziałem tylko w muzeach, a tu znajdują się w „zwykłych” pomieszczeniach, można na nich siedzieć, leżeć, czytać książki…”

To jadalnia przeznaczona do uroczystych kolacji – przy tym stole siedziło wiele słynnych osób:

Zgodnie z zasadami etykiety podczas obiadu mąż nie może siedzieć obok żony, dlatego usiedliśmy po różnych stronach stołu – to zapewnia, że małżonowie nie będą rozmawiać ze sobą, a będziecie komunikować z innymi gośćmi:
Przyjemną kolację nam przygotowała i podała sama gospodyni zamku:

Wybrałem delikatne jagnięcie z miętowym sosem, młodą kartofelę z lokalnego ogrodzenia oraz konserwowane pomidory:
Jako desert podano nam banany zapiekane z brandy i śmietaną:

Na drugie piętro prowadzi wielka spiralna drabina:
Hol na drugim piętrze:


W zamku znajduje się wiele książek – Oksana Flanagan, dyrektor firmy Your Royal Wedding, która organizuje tu śluby, ostatnio przygotowała bibliotekę dla rosyjskojęzycznych gości. W jednym z szafów znalazłem dwa książki Larisy Tepłjakowej:

Raniej marzyłbym o takim teleskopie na swoim biurku...

Pokój młodszego syna gospodarzy zamku – na ścianach wisią zdjęcia jego byłych dziewczyn; niektóre z nich są dosyć odważne…

Obok łóżka znajduje się grzejnik – ogrzewanie takiego dużego zamku jest bardzo kosztowne, więc nie we wszystkich pokojach zawsze jest ciepło. Myślę, że ten grzejnik to piękny dodatek do całego wyglądu zamku i jego gospodarzy…

W tym zamku panuje atmosfera domu – jeśli lubujecie w formie elegancji typowej dla Ritz-Carlton, to ten zamek nie jest dla was. Tu wszystko wygląda jak normalny dom angielskiej arystokracii, zgodnie z ich way of life i zainteresowaniami: jeździectwo, polowanie, sztuka, kolarstwo…

Pokój starszego syna gospodarzy:

Nasz pokój – w którym wcześniej gościwali polityczni liderzy i hollywoodzkie sławy:
Gdy tylko wkroczyliśmy do pokoju, pomyślałem: „A gdzie jest łazienka?” Okazało się, że znajduje się za kolejnymi tajnymi drzwiami…



Widok z okna łazienki na największe prywatne jezioro w Europie:
Mi się bardzo spodobało to okno z niebieskim kielichem w środku…

Na tej fotografii dobrze widać, jakie grube są mury zamku – sygnał Wi-Fi praktycznie nie przenika przez nie, dlatego gospodarze musieli umieścić repetery niemal w każdym pokoju:

Ta okrągła sala zajmuje całe drugie piętro jednej z wież:


„Egipska” łazienka:
Tę salę nazywają „Salą Tronu”, ponieważ toaleta tam przypomina tron (patrz następne zdjęcie…):

A to najoryginalniejsza toaleta, jaką kiedykolwiek widziałem – schody prowodzą na strych, który dawno został zarośnięty pajęczynami i nie jest używany; właśnie w nim zbudowano toaletę dla pomieszczeń na najwyższym piętrze wąskiej wieży…

Schody na dach:
Pieknny widok z dachu zamku zmienia się w zależności od pogody…

Tak kończy się moja opowieść o podróży do Irlandii. Najbędącej tygodni wyjeżdżam do Sankt Petersburga na rajd z okrętów wokół Jeziora Ładoga – cały tydzień będę mieszkać w namiotie i… żywić komary! Warunki będą zupełnie inne niż te, w których przebywałem w zamku… Bądź z nami! Stay Tuned… P.S. Podróż została zorganizowana przez firmę Your Royal Wedding.
Znajdź najlepszych specjalistów dla swojego projektu
Specjaliści od remontów, budowy i wykończeń gotowi Ci pomóc







